Recenzja myszki Asus Strix Claw

Asus Strix to kolejna, obok Republic of Gamers seria produktów dla graczy tajwańskiego producenta. Jej znakiem rozpoznawczym jest logo przypominające oczy sowy, a póki co w skład produktów Strix wchodzą karty graficzne oraz peryferia jak klawiatury, myszki i słuchawki. W moje ręce trafiła mysz Asus Strix Claw, zapraszam do jej recenzji.

Opakowanie i wyposażenie

Mysz przyjechała do mnie w czarno-pomarańczowym, niedużym opakowaniu, na którym jak to zwykle bywa znalazły się zdjęcie produktu i jego najważniejsze zalety, specyfikacja.

Wewnątrz, poza myszką oczywiście, znalazło się małe, czarne pudełko z instrukcjami i płytką ze sterownikiem.

Wygląd i wygoda użytkowania

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po wyjęciu myszki z pudełka, jest jej długość. Mysz nie należy do najdłuższych, więc gracze o mniejszych dłoniach będą z niej bardziej zadowoleni. Poza tym, jak na mysz do FPSów jest dość wysoka.

Obudowa Strix Claw jest koloru szarego, natomiast środkowa część z przyciskami lewym i prawym są czarne, a na nich znalazło się logo Strix, które podczas pracy podświetlane jest kolorem pomarańczowym. Przy lewej krawędzi lewego przycisku mamy również trzy podświetlane kreski, sygnalizujące aktualnie wybraną rozdzielczość.

Na środku jest oczywiście rolka, podświetlona od spodu również na pomarańczowo, pokryta grubym kawałkiem gumy. Pracuje dość cicho, jednak żeby ją wcisnąć, chociażby żeby otworzyć nową kartę w przeglądarce, trzeba użyć nieco więcej siły niż w innych gryzoniach. Pod scrollem są dwa przyciski do zmiany rozdzielczości, odpowiednio w górę i w dół.

Prawa krawędź nie posiada żadnego przycisku, więc przejdę od razu do lewej, na której umieszczono trzy – wstecz i dalej, oraz jeden większy, który w grach spełnia funkcję „Trybu snajpera” – czasowo zmniejsza rozdzielczość na bardzo niską, dzięki czemu można precyzyjniej celować – interesujące…

Z przodu jest jeszcze wyjście przewodu, wzmocnione dodatkowo kawałkiem twardej gumy, co powinno zwiększyć odporność na ukruszenie się przewodu. Ten, o długości 2 metrów pokryty jest materiałowym oplotem w kolorze czarnym, zakończony filtrem przeciwzakłóceniowym i pozłacaną wtyczką USB, która wygląda jakby pokryta była łuskami. Kabel jest miękki, nie przeszkadza podczas rozgrywki i nie ma szczególnych skłonności do plątania się za biurkiem.

Od spodu Strix Claw wyposażona została w trzy ślizgacze: dwa z przodu, po jednym na stronę, oraz z tyłu jeden duży. Po środku jest oczywiście optyczny czujnik.

Pod względem jakości wykonania nie mam się do czego przyczepić. Bardzo dobre spasowanie, nic nie trzeszczy, przyciski wciskają się lekko, w dwóch słowach – wysoka półka.

Całość leży bardzo dobrze w ręku, góra myszy została tak wyprofilowana, że palce leżą wygodnie na środku przycisku. Podobnie jest z prawej strony, gdzie automatycznie układają się palec serdeczny i mały. Moje obawy o zbyt małą długość okazały się niepotrzebne, ponieważ lekko wystające palce nie były problemem przy rozgrywce, większy kłopot sprawiała wysokość myszy – trzeba bardziej wygiąć dłoń, przez co mięśnie są bardziej napięte, a to z kolei prowadzi do szybszego zmęczenia. Gdyby była nieco bardziej płaska, byłoby o wiele wygodniej. Materiały, z których została wykonana są przyjemne w dotyku, nie sprawiają wrażenia najtańszego i najtwardszego plastiku, no ale po myszce za 200 złotych można, a nawet należy oczekiwać wysokiej jakości wykonania.

Strix Claw w akcji

Mysz spod znaku sowy spisywała się bardzo dobrze i w podstawowych czynnościach „biurowych” i w bardziej bojowych zadaniach. Chociaż opisywana jest jako mysz do FPSów, daje radę również w innego typu grach.

Ale, żeby nie było tak idealnie, miała swoje gorsze momenty. Nie raz zdarzyło się, że w trakcie rozgrywki przestawała reagować na moje ruchy, albo całkowicie, albo niektóre przyciski nie funkcjonowały. Rozłączenie i ponowne podłączenie rozwiązywało ten problem, no ale chyba nie o to chodzi? Tu mnie trochę rozczarowała.

Asus Strix Claw 7

Gdy jednak komunikacja między urządzeniem a komputerem nie zawodziła, grało się na niej przyjemnie, precyzyjnie. Nie zauważyłem, żeby moje wyniki były gorsze niż zazwyczaj, a czasami wręcz przeciwnie, zmiana myszki na Strix Claw zdecydowanie wynosiła nie na górę tabeli.

Tryb snajpera, który posiada mysz to bardzo ciekawa opcja, ale trzeba trochę czasu, aby to ogarnąć i przyzwyczaić się do niej. Po wciśnięciu dużego przycisku po lewej stronie, DPI w myszce zmieniane jest na kilka sekund do wybranej wcześniej w sterowniku wartości, co pozwala na bardziej precyzyjne celowanie.

Asus Strix Claw 8

Oprogramowanie Strix Software

Do zarządzania rozdzielczością sensora oraz dziesięcioma programowalnymi przyciskami producent przygotował oprogramowanie sterownika Strix Software. Aplikacja pozwala na modyfikację ustawień zarówno programowo jak i sprzętowo, dzięki czemu możemy własną konfiguracje zapisać w pamięci myszki i przenosić ją pomiędzy różnymi komputerami.

Z poziomu interfejsu możemy kontrolować wszystkie urządzenia z serii Strix. Język programu to angielski, ale nie powinno to przysporzyć graczom problemów. Gorzej jest z płynnością działania aplikacji, a raczej jej brakiem. Od wybrania przykładowo przycisku, w celu przypisania mu nowej funkcji, do otworzenia się okienka wyboru mija dużo, dużo czasu. Podobnie z regulacją DPI, trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo odbywa się to w dość dziwny sposób.

settings

Specyfikacja

Strix Claw poiada czujnik PMW3310DH-AWQT o rozdzielczości 5000 dpi, przełączniki Omron D2F-01F. Według opcji w programie Strix Settings, mysz powinna komunikować się z komputerem z częstotliwością 1000 z częstotliwością 1000 Hz. Niestety testy w programie Mouse Rate Checker wykazały, że maksymalnie osiąga 500 Hz i nijak nie mogłem tego zmienić.

rate

Podsumowanie

Czy warto zainteresować się modelem Strix Claw jeżeli szukasz myszki do 200 złotych? Myślę, że tak, jeżeli nie przeszkadzają Ci jej wady, które wymieniłem wcześniej. Jest to na pewno bardzo ładna i solidnie wykonana konstrukcja, której specyfikacja pozwoli osiągać lepsze wyniki niż najtańsze gamingowe sprzęty. Denerwuje w niej strasznie wolny sterownik, przez co konfigurowanie myszki pod siebie po jakimś czasie przestaje bawić, ale na dobrą sprawę nie robi się tego codziennie. Do wad dorzucę jeszcze to wyłączanie się scrolla, a nawet i całej myszy czasami.

Asus Strix Claw 9

Mogłaby być bardziej płaska, wtedy jeszcze lepiej spisywałaby się podczas długich sesji. W porównaniu do konkurentów, może nie ma regulowanej wagi, ale jakość wykonania, od końcówki USB do podświetlanego logo jest na bardzo wysokim poziomie.

Cały czas jednak zastanawia mnie to, czy 200 zł to nie jest za dużo, jak na to, co oferuje Claw.

Daję jej ocenę 3 i poza mieszanymi uczuciami mam również nadzieję, że do linii Strix dołączy wkrótce bardziej zaawansowana mysz.

ZaletyWady
jakość wykonaniakiepski sterownik
dobre podzespołyprzestaje reagować na polecenia
wyglądrate jedynie 500 Hz

Podziękowania dla Asus Polska za udostępnienie sprzętu.

You may also like...