Recenzja Samsung Galaxy K Zoom – wart uwagi smart-aparat?

Pierwszy raz Samsunga Galaxy K zoom zobaczyłem na żywo w jednym ze sklepów typu AGD-RTV i już wtedy zainteresowało mnie to nietypowe połączenie smartfona i kompaktowego aparatu. Ci, którzy śledzą poczynania Koreańczyków z Samsunga, doskonale wiedzą, że nie jest to pierwsze ich podejście do tego typu sprzętu. Nie trzeba sięgać daleko w pamięci, bowiem ponad rok temu wypuścili na rynek model Galaxy S4 Zoom, który z pewnością ucieszył fanów fotografii mobilnej. Sprawdzam, czy K Zoom wart jest uwagi oraz czy warto wydać na niego pieniądze. Mam nadzieję, że ta recenzja przyniesie odpowiedzi na Wasze pytania.

Pudełko i jego zawartość

Samsung Galaxy K Zoom zapakowany jest w niewielkich rozmiarów pudełko, którego tekstura jest podobna do tej w pudełkach z Galaxy S5 czy S4. Imituje drewno, ale na tym podobieństw koniec. Tektura jest cienka, a samo opakowanie wygląda na nieco zmęczone już tym podróżowaniem od testera do testera.

Wewnątrz znajdują się oczywiście K Zoom, a wraz z nim modułowa ładowarka, kabel USB, słuchawki i trzy pary wymiennych gumek o różnych rozmiarach – w końcu pomyśleli, że ludzie mają różnej wielkości uszy, w końcu! Pod tym wszystkim odkryłem jeszcze instrukcje obsługi. Tyle, nic więcej w pudełku nie ma.

Pierwsze wrażenie, wygląd

Dopóki Galaxy K Zoom leży w pudełku wygląd podobnie jak Galaxy S4 w ciemnej wersji kolorystycznej, ale jak już się go weźmie do ręki, to robi wrażenie swoimi rozmiarami. Łamie wszelkie obecnie panujące trendy, jest po prostu ogromny. Jednakże nie długość czy szerokość zaskakują, a jego grubość. Co jest jednak zrozumiałe, w końcu wewnątrz tego grubaska siedzi aparat optyczny z dziesięciokrotnym zoomem.

Przedni panel to przede wszystkim 4,8-calowy ekran otoczony dość grubymi ramkami po bokach. Nad nim znalazło się standardowo już logo Samsung, głośnik rozmów oraz czujniki oświetlenia i przedni aparat.

Dolna część to – również typowo dla modeli koreańskiego producenta – przyciski do obsługi telefonu, dwa dotykowe: wstecz, ostatnie aplikacje oraz jeden mechaniczny – powrót do ekranu głównego lub uruchomienie Google Now po dwukrotnym wciśnięciu.

Boki urządzenia są na tyle duże, że podzielone zostały na dwie części. Srebrna obwódka otacza górną część urządzenia. Znalazły się na niej port micro USB – u dołu, oraz gniazdo słuchawkowe – na górze. Niestety, chociaż wizualnie przypomina aluminium, jest całkowicie plastikowa. Dolna ramka, w kolorze niebieskim, posiada po lewej stronie slot na karty microSD i miejsce, w którym możemy zamocować smycz do telefonu. Po prawej mamy natomiast przyciski regulacji głośności, włącznik oraz coś, czego nie mogło tu zabraknąć – przycisku do obsługi aparatu.

Rzadko kiedy można powiedzieć, że z tyłu urządzenia dzieje się więcej niż na jego ekranie, ale tutaj faktycznie można zaryzykować takie stwierdzenie. Obracając Galaxy K Zoom widać przede wszystkim wielki pierścień otaczający obiektyw aparatu. Nad nim znalazł się głośnik multimedialny, a przy lewej krawędzi umiejscowiona została lampa błyskowa. Na dole oczywiście znalazło się logo producenta. Kartę SIM montujemy pod baterią. Materiał, z którego wykonano tylną klapkę to jednolity kawałek solidnego plastiku, który jednocześnie jest przyjemny w dotyku. Plecy zostały wyprofilowane w lekki łuk, dzięki czemu urządzenie dobrze i pewnie leży w dłoni. Całość jest naprawdę bardzo dobrze spasowana, nic nie trzeszczy, nie rusza się niepotrzebnie.

Wspomniany pierścień dość mocno odstaje od reszty obudowy, przez co obawiałem się na początku, czy nie zacznie schodzić z niego lakier w miejscu oparcia o podłoże, jednak po dwóch tygodniach moich testów i zapewne niejednej odwiedzonej redakcji, farba trzyma się jak nowa.

Wyświetlacz

Jakoś tak wyszło, że dawno nie testowałem nic od Samsunga i lekko zapomniałem jak bardzo lubię te ich SuperAMOLEDy. Galaxy K Zoom posiada ekran o przekątnej 4,8-cala i rozdzielczości HD, czyli 720×1280 pikseli. Daje to gęstość równą 306 ppi, a więc liczby sugerują, że powinno być nieźle – i tak właśnie jest.

Mimo tego, że nie ma tutaj FullHD, wyświetlany obraz jest ostry, nie widać poszarpanych krawędzi na ikonach. Wprawne oko zobaczy z bliska układ pikseli, jednak przeciętny użytkownik będzie bardzo zadowolony. Kąty widzenia bez większych zastrzeżeń. Patrząc góra-dół obraz widoczny jest niemal do 180 stopni wychylenia. Gdy patrzymy pod kątem z boku widać przy około 150-160 stopniach (strzelam, niestety nie mam jeszcze kątomierza w oku 😉 ) przebarwienia na obrazie. Nie jest to jednak coś, co utrudnia korzystanie ze smartfona, bo w normalnych warunkach nikt nie patrzy tak na ekran – no chyba, że osoby obok nas w autobusie czy tramwaju 😉

Kolory – jak zwykle w SuperAMOLED – świetne. Głębokie, nasycone, a czerń – po prostu bajka. Przy testowaniu tego aspektu zostałem wręcz porażony jaskrawo zieloną barwą, tak mocno świeci ekran w Galaxy K Zoom. Nie ma potrzeby korzystania z maksymalnej mocy podświetlenia. W większości przypadków sprawdza się automatyczna regulacja, chociaż czasami trzeba jej pomóc i ustawić jasność samemu.

Specyfikacja i łączność

Taktowanie 1,5 GHz, sześć rdzeni, 2 GB pamięci RAM – czy to brzmi jak parametry techniczne aparatu? Trzeba przyznać, zaplecze techniczne oferowane przez K Zoom jest naprawdę mocne. Wspomniany procesor i pamięć RAM wspiera układ graficzny Mali-T624. Bardzo dobre wrażenie psuje jedynie 8 GB pamięci wewnętrznej (z tego 4,8 GB dostępne dla użytkownika), co jest strasznie małą ilością jak na urządzenie, które robi zdjęcia ważące po 7 megabajtów. Ten smartfon jest chyba pierwszym, w którym podczas testów zaczęło mi brakować miejsca w pamięci, dlatego przy dłuższym użytkowaniu niezbędna jest karta microSD o minimum 16 GB pojemności.

Specyfikacja Samsung Galaxy K Zoom
Wymiary137,50 x 70,80 x 16,60 mm
Waga200 g
WyświetlaczSuperAMOLED, 4,8-cala, 720 x 1280 px, 306 ppi
ProcesorSamsung Exynos 5260, 6 rdzeni, 1,5 GHz
Pamięć RAM2 GB
Pamięć wbudowana8 GB
System operacyjnyAndroid 4.4 KitKat
Bateria2430 mAh
Pozostałe funkcjeaparat 20mpix z optycznym zoomem, LTE, NFC,

Jak na nowoczesny aparat przystało, K Zoom łączy się z Internetem za pomocą WiFi w standardach 802.11 a/b/g/n, a gdy jesteśmy poza domem możemy skorzystać z transmisji danych LTE. Poniżej wyniki SpeedTestu dla domowego WiFi 60mbps i LTE.

Rozmowy za pomocą smartfona są wyraźne, rozmówcy słyszą nas dokładnie dzięki zastosowaniu dwóch mikrofonów, po jednym na górze i na dole obudowy.

W podstawowych zadaniach testowany sprzęt niczym nie odbiega od flagowych modeli, więc zdecydowanie nadaje się jako słuchawka do rozmów – co będzie dalej? To się okaże.

System i aplikacje

Samsung Galaxy K Zoom pracuje pod kontrolą systemu Android w wersji 4.4.2 z nakładką graficzna TouchWiz. Sam interfejs ma tylu zwolenników, co przeciwników, a ja należę do tych pierwszych. Bardzo podoba mi się szczególnie jego nowa odsłona. Mocna specyfikacja gwarantuje płynność działania i rzeczywiście tak jest. Wszelkie animacje, przejścia menu i efekty nie zacinają się, można sobie pozwolić na korzystanie z wielu aplikacji jednocześnie. System pracuje stabilnie, chociaż podczas tych dwóch tygodni ze smartfonem zdarzyło mu się raz zrestartować – dlaczego? Nie wiem.

Ogólnie jednak nie mam się do czego przyczepić. Galaxy K Zoom sprawuje się niczym flagowy model.

Wraz z nakładką producenta jak zwykle otrzymujemy kilka mniej lub bardziej przydatnych aplikacji. W przypadku testowanego smartfona są to:

  • Cewe fotoświat, która umożliwia przesłanie zdjęć online, ich wydruk i dostarczenie pod wskazany adres
  • Pro Suggest Market – tutaj możemy pobrać różne tryby czy efekty do aparatu
  • Studio – aplikacja, w której możemy edytować zrobione zdjęcia, przycinać filmy itp.

Poza tymi trzema, które pasują do fotograficznych zastosowań sprzętu mamy raczej Samsungową klasykę, czyli S Terminarz, S Voice, Vine.

Przeglądanie Internetu nie przysparza problemów nawet wtedy, gdy w tle otwarte mamy kilka innych kart. Przełączanie między nimi odbywa się płynnie, animacje na witrynach również nie klatkują.

Gry i wideo

Galaxy K Zoom świetnie radzi sobie także z grami. Nie robią na nim wrażenia rozbudowane gry 3D, a to wszystko zasługa wspomnianych podzespołów. Dodajmy do tego 4,8-calowy ekran i w wolnych chwilach, gdy nie robimy akurat zdjęć możemy śmiało oddawać się rozrywce w ulubionych tytułach.

Także filmy nie stanowią dla niego wyzwania. Płynnie da się oglądać wideo HD, FullHD – bez różnicy. Dla pewności lepiej jednak zainstalować sobie na przykład VLC, chociaż systemowy player w najbardziej popularnych formatach również daje rade i obsługuje napisy.

Muzyka

W zestawie ze smartfonem znajdują się białe słuchawki z mikrofonem. Na przełączniku przy lewej słuchawce poza mikrofonem znalazły się przyciski regulacji głośności i pauzowania/odbierania rozmowy.

Słuchawki grają przede wszystkim głośno, bardzo głośno. Kilka sekund wytrzymałem na maksymalnym poziomie, więcej się po prostu nie da. Dźwięk płynący z głośniczków jest niczego sobie, podobny do wielu innych znanych mi z Samsunga. Dokanałowa konstrukcja gwarantuje obecność niskich tonów, ale zdecydowanie dominują tutaj wysokie pasma, co aż zbytnio jest odczuwalne przy głośnym słuchaniu.

Głośnik z tyłu urządzenia ma jeden duży plus. Znajduje się w takim miejscu, że bardzo ciężko będzie go zasłonić, a nawet gdy położymy telefon na biurku, to pierścień obiektywu trzyma go z dala od podłoża. Urządzenie gra tak, jak typowy głośnik w smartfonie. Nadaje się do obejrzenia filmu, posłuchania radia, ale do muzyki załóżmy słuchawki.

Aparat

Przyszedł czas na prawdziwego głównego bohatera tego tekstu. Aparat w Galaxy K Zoom posiada matrycę CMOS BSI o rozdzielczości 20-megapikseli, a dzięki nowej technologii wsuwania obiektywu oferuje 10-krotny zoom optyczny.

Zdjęcia domyślnie robione są w rozdzielczości 15-megapikseli, ze względu na proporcje 16:9. Aby skorzystać z 20-mpix należy wybrać odpowiednią opcje w ustawieniach aparatu – fotografie wtedy mają proporcje 4:3.

Za oświetlenie odpowiedzialna jest lampa ksenonowa, która oferuje większy zasięg i jaśniejsze oświetlenie sceny. Aparat posiada również system stabilizacji obrazu OIS.

To jest ten moment, w którym każdy użytkownik Galaxy K Zoom wybacza mu jego wysoką cenę, wagę i grubość zupełnie nie pasującą do dzisiejszych realiów. Jeżeli jesteś fanem fotografii mobilnej, kup sobie ten telefon.

Zdjęcia zrobione za jego pomocą są bardzo, bardzo dobre. Wyraźne, szczegółowe i do tego świetne kolorystycznie. Myślę, że niejeden pasjonat zrobi z niego konkretny użytek, a i mnie udało się zrobić kilka fotek, które nieskromnie uważam za całkiem ładne. W trybie auto wystarczy jedynie operować spustem migawki, ewentualnie wybierać na ekranie gdzie ustawić ostrość. Więcej zabawy zaczyna się gdy wejdziemy w menu Trybów. Pokazuje nam się wtedy lista, z której możemy wybrać takie rzeczy jak: Manual, Program, HDR, Makro – to takie standardowe opcje. K Zoom pozwala również na stworzenie wirtualnej wycieczki, ma także fajny tryb nocny oraz wiele, wiele innych ustawień, które można pobierać bezpośrednio z menu lub w aplikacji Studio. Znajduje się tam chyba wszystko, co może się przydać, filtry uwydatniające kolory, nowe tryby pracy – każdy wybierze coś dla siebie.

Przednia kamerka o rozdzielczości 2mpix świetnie nadaje się do rozmów na Skype. W dobrym oświetleniu, najlepiej dziennym, daje też radę gdy trzeba robić selfie.

Poniżej mała galeria moich prób fotografii z wykorzystaniem Galaxy K Zoom.

Bateria

Na początku wydawało mi się, że akumulator o pojemności jedynie 2430 mAh będzie niewystarczający. I faktycznie przez pierwsze dwa czy trzy dni procenty przy ikonce baterii spadały bardzo szybko w dół. Była to przede wszystkim zasługa lokalizacji urządzenia z wykorzystaniem GPS. Po wyłączeniu tego ustawienia bateria na luzie wytrzymuje jeden dzień, a gdy sporadycznie używamy smartfona wytrzyma nawet dwa dni.

Zastanawia mnie to, jak bardzo wysuwanie i wsuwanie obiektywu wpływa na stan baterii. Przy moim użytkowaniu i robieniu zdjęć całą operacja była powtarzana z reguły kilka, kilkanaście razy dziennie. Najbardziej denerwowało jednak automatyczne chowanie się obiektywu gdy przeglądałem zrobione zdjęcia z poziomu aplikacji aparatu i chciałem dalej kontynuować zabawę. Ja rozumiem, że to chodzi o oszczędność energii, jednak i tak trzeba było ją wykorzystać do ponownego otworzenia obiektywu.

Mimo to nie miałem problemów z brakiem prądu w ciągu dnia, także K Zoom nada się na kilkugodzinne wycieczki fotograficzne. Na dłuższe wypady warto też zabrać jakiś powerbank.

Benchmarki

Nie mogło zabraknąć testów i liczbowych porównań, więc odpaliłem na tym smart-aparacie kilka popularnych benchmarków. Jak można by się spodziewać, nasz mały grubasek wypadł w nich zadziwiająco dobrze – specyfikacja wyraźnie daje do zrozumienia, że to po prostu zawodnik wagi ciężkiej 😉

W Antutu pokonał wszystkie testowane przeze mnie smartfony – nawet te droższe, nieźle! Poniżej wykresy i zrzuty ekranów.

Galaxy-K-Zoom-antutu

Podsumowanie

W Galaxy K Zoom najbardziej podoba mi się to, że inżynierowie decydując się na typowo fotograficzny model nie postanowili ciąć kosztów na procesorze, pamięci czy innych podzespołach. Efektem tego jest bezkompromisowe urządzenie, za które trzeba obecnie dać około 1500 złotych. Niby nie dużo jak na oferowane możliwości, jednak z pewnością wiele osób odstraszą jego wymiary. Mając do wydania półtorej tysiąca zdecydowana większość wybierze coś, co będzie wygodniej nosić w kieszeni, bo umówmy się – K Zoom bliżej pod względem grubości do Nokii 3310 niż Galaxy S5.

Samsung Galaxy K Zoom 2

Wiem jednak, że tak zwani „fani mobilnej fotografii” albo osoby lubiące nietypowe rozwiązania kupią tego smartfona i będą bardzo zadowoleni.

Czy połączenie aparatu i smartona wyszło Samsungowi? Zdecydowanie! 4/5 punktów, za aparat, specyfikację i oferowane możliwości.

PlusyMinusy
wysoka wydajnośćmała pojemność baterii
bardzo dobry aparattylko 8 GB wbudowanej pamięci
rozbudowane opcje aparatu

Podziękowania dla Samsung Polska za udostępnienie sprzętu do testów.

You may also like...